piątek, 18 września 2015

Od Rambo CD Łajki

- Łajka! Tygrys nas zabije! Zje w całości lub w kawałkach! – krzyczałem do mojej towarzyszki.
Sytuacja była poważna. W tej sytuacji pan Mircovic był by bezsilny. Dlaczego największy lądowy drapieżnik musi być kotem! Nawet gdybyśmy mieli setkę psów nie dalibyśmy mu rady! Co tu robić?
- Rambo! Idź na przeszpiegi! Mogę się założyć że, Kitler mieszał w tym swoje nieczyste pazury! – odrzekła spokojnie Łajka.
Żadne słowa sprzeciwu nic by tu nie wskórały. Jak ona się uprze to chodźmy mieli ją uśpić ona nie ustąpi!
Wyszedłem z domu naszego karmiciela i ruszyłem w stronę starej szopy na skraju miasta. Nasz „wywiad” doniósł że, kociści mają tam bazę. Stały tam stare skrzynie po których łatwo można dostać się na płaski, dziurawy dach. Przez jedną z nich ujrzałem dziwne widowisko, koty ustawiły się w dwu szeregu i chyba na coś czekały. Nagle jakiś kot w chustce krzyknął:
- Nadchodzi!
Wtedy przez dziurę w drzwiach wszedł… Kitler!
Zaraz po nim jego partnerka, obstawa i koker spaniel angielski!
- Pewnie jeniec – pomyślałem.
Gdy Kitler usadowił się na środku szopy wszystkie koty krzyknęły chórem „haj Kitler” i rozeszły się został tylko Kitler, jakiś kot w chustce i ten Herbaciarz.
- Zula udasz się teraz do siedziby głównej swory i będziesz udawać członka oraz zbierać informacje na temat jej poczynań. – powiedział Kitler.
- O tak Wielki koci władco. Zrobię co rozkazałeś. – odrzekła i wyszła.
Już miałem ruszyć za nią pościg gdy usłyszałem :
- Vol jak operacja „Szirkan”?
- Przebiega pomyślnie, psy niczego się nie spodziewają, o panie. – odrzekł Vol.
-Tygrys zbliża się do Wołgogradu. Za około trzy dni tu będzie.
Trzy dni?! Tygrys tu będzie za trzy dni?! Niema wyboru albo go złapią albo…
Zszedłem z dachu i szybko oddaliłem się od szopy. Łajka musi się o wszystkim dowiedzieć! Słońce chyliło się ku zachodowi gdy znalazłem się w bazie gdzie zastałem moja towarzyszkę.
- Jakie wieści? – zapytała.
- Miałaś rację. Tygrys będzie tu za trzy dni- odpowiedziałem.
Łajka zrobiła zakłopotaną minę i zapytała:
- Coś jeszcze?
- Czy była tu jakaś koker spanielka?
- Była.
- I co chciała?
- Dołączyć do swory .
- Przyjęłaś ją?
- Tak.
To słowo mnie przeraziło i wzbudziło gniew. Opowiedziałem jej co się działo w szopie. Gdy zapytałem gdzie jest Łajka odpowiedziała:
- Zaprowadzę cię, ale nie wyciągaj pochopnych wniosków! Może to tylko zbieg okoliczności.
Miejscem jej pobytu była skarpa nad zalewem Wołgogogradzkim. Ja i moja towarzyszka ukryliśmy się. Przez chwilę jej się przyglądałem i wtedy ogarnął mnie nie pohamowany gniew.
- To ona! – krzyknąłem.
- Nie wy…….. –nie dokończyła Łajka.
Wpadłem w trans zabijania jedyną rzeczą która się liczyła był fakt że, ona musi zginąć!
Spanielka patrzyła się na zalew gdy ją złapałem za kark i zagryzłem. Tak mi się przynajmniej wydawało.
- Rambo cos ty zrobił! – wrzasnęła Łajka.
- Zdrajca psiego rodu musi zginąć! – rzekłem poważnie.
Zula leżała w krwi, gdy nagle pisnęła i zaczęła ruszać łapami.
- Ona żyje! Rambo lec po pana Mircovica! – krzyknęła moja towarzyszka.
To był pierwszy raz gdy nie posłuchałem Łajki.
Schwyciłem spanielkę za kark i z rzuciłem z urwiska. Mówiąc:
- Każdy zdrajca zasługuje na śmierć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz